Serdecznie zapraszamy na otwarcie wystawy Basi Bańdy, „Letnisko”, 18 maja o godzinie 18.00
Prezentacja prac Basi Bańdy z serii: „Rysunki na obniżenie ciśnienia” stworzonych w 2018 i 2019 roku. Klasycznie proste prace, powstałe z użyciem: promarkera, farby olejnej, ołówka na papierze, są mocno związanych z odczuwaniem przyrody. Artystka podejmie próbę uchwycenia i zobrazowania swoich emocji, w kontakcie z przyrodą. Jak sama to określa, będzie to rodzaj „wizualnego haiku”. Abstrakcyjne obrazowanie budowane wokół pojęcia, klimatu Letniska, zawarte na papierze, uzupełnione będzie o małe obiekty,
Wystawie towarzyszyć będzie publikacja z tekstami krytycznymi.
Pięknie zapraszamy, nie może podczas tego wydarzenia zabraknąć

Fragmenty tekstu krytycznego dotyczącego wystawy Basi Bańdy, autorstwa Barbary Haręży.
Letnisko, czyli impresja letniej chwili.
„Przejrzysta warstwa mgły na moment przed przebiciem się słońca. Trudno to odmalować, bo chwila jest tak przelotna. Musi zapaść w duszę. Forma musi się stopić w jedno z poglądem na świat” – pisał w 1917 roku trzydziestoośmioletni Paul Klee, będąc u progu szczytowej formy swojej twórczości. Na kartkach „Dzienników” kontestował mimetyczny wymiar malarstwa, uznając go za nie dość doskonały, by utrwalić ulotność chwili czy wyrazić metafizyczny stan duszy. Jak bowiem na płótnie zmaterializować impresję, jak nadać trwały wyraz efemeryczności doznania, jakim był zapadający głęboko w duszę malarza widok rozproszonej jasności lekkiego zamglenia podczas letniego poranka? Jak zobrazować ciepłotę letniej nocy, dźwięk piasku pod stopami, niewerbalną rozmowę z falami morskimi czy stan poczucia bezpieczeństwa, które daje beztroskie korzystanie z uroków letniskowego plażowania? Tym, zgoła pokrewnym rozważaniom oddaje się Basia Bańda na gruncie swoich najnowszych realizacji, wokół których koncentruje się aktualna ekspozycja. Artystka kierując się intuicją malarską, tą samą co ojcowie abstrakcjonizmu – Paul Klee czy Wassily Kandinsky, odkrywa nowe dla siebie obszary poszukiwań plastycznych.”

Fragmenty tekstu krytycznego dotyczącego wystawy Basi Bańdy, autorstwa Janiny Hobgarskiej.

Najnowsze prace – rysunki, akwarele – których wybór pomieszczony jest w katalogu wystawy (cykl „Rysunki na obniżenie ciśnienia”) pokazują zmieniający się język sztuki Basi Bańdy.

Mają w sobie właściwą jej kolorystykę, chociaż już bez tak intensywnej obecności różu, z paletą poszerzoną o szlachetnie rozbielone brązy, chłodniejsze odcienie turkusu, fiolety, błękity i niedbałą zdawałoby się plamę. Te wypracowane, pięknie mieszane, delikatne barwy, wrażliwie zestawione z ostrzejszymi tonami dają mocny balans. Papierowe podkłady, z bardzo oszczędnie zaznaczonym kolorem i silniejszymi tonami na krawędziach płaszczyzny tworzą harmonijną całość z malarskim przedstawieniem.
Przeźroczystość i lekkość, wyciszenie, które przykuwa uwagę i wyjmuje te prace z hałaśliwego tła naszej codzienności. Forma, kształt, kreska jedynie zaznacza myśl, jakby artystka chciała ją szybko zapisać, aby jej nie umknęła. Mam wrażenie, że to jej notatnik codzienności i afirmacja przyjemności jednocześnie. Basia Bańda ciekawa, żądna niemal wszystkiego, co zatrzymuje jej wzrok i pobudza emocje, stara się to zatrzymać. Chce te spostrzeżenia, czy chwilowe choćby zauroczenia przenieść w obszar malarski plamą, często także delikatną kreską szkicując zapis sytuacji.
Niepotrzebny jest jej realizm przedstawienia, wystarczy język abstrakcji poparty świetnym warsztatem. Powierzchnię obrazów autorka zapełnia wizualną treścią oszczędnie, zostawia w niej mnóstwo powietrza i przestrzeni pozornie pustej. Czujemy się niejako zaproszeni do wejścia w nią z własną opowieścią. Z fragmentów realności wypatrzymy postaci, zaakcentowaną cielesność, cechy płciowe i rozmaite przedmioty. Wiotkie efemeryczne. Niektóre ułożą się w geometryczne kształty. Lekkość, oddech, rozwibrowana plama i pastelowy, rozwodniony kolor, sprawiają wrażenie płynności, zwiewności i czegoś nierealnego. To zjawiskowe obrazy, tak ulotne, że mamy wrażenie, iż zatrzymały się na płaszczyźnie tylko na chwilę, a za moment powędrują w inne miejsce lub zupełnie znikną.
Widać ewolucję procesu twórczego artystki w stronę wyciszenia palety kolorystycznej i formy. To, co zobaczyła autorka, poddane zostało artystycznemu przekształceniu i oddane nam jako efekt kreacji, budzi respekt. Szukamy odniesień do znanych nam rzeczy. Nie ulegajmy jednak dążeniom umysłu do nazywania skojarzeń, zobaczmy kompozycyjną maestrię, subtelność połączeń barwnych, płynność kształtów i posłuchajmy podszeptów intuicji.